Dużo się u nas ostatnio działo. Mała skończyła 18 sierpnia 9 miesięcy, rośnie jak na drożdżach, a wraz z tym te jej dwa ząbki. Wyrasta mi już ze wszystkich rzeczy. Muszę więc wymienić jej garderobę.
Poza tym cudnie raczkuje, a raczej lata po domu z prędkością światła, interesując się wszystkim co po drodze spotka, m.in. kontaktami. Pomału wstaje sama na nóżki trzymając się albo kanapy albo czyichś nóg. Jednak zapomina się i często ląduje na pupie. Zaliczyła dziś na przykład zderzenie z nogą od stołu i skończyło się to na małym guzie na czole (dobrze, że babcia tego nie widziała). No i tak u nas dzień wygląda: na raczkowaniu i na mówieniu: „MAMA”, „TATA”, „DYDYDYDY”.
A, no i ostatnio nauczyła się bawić paluszkami i ustami i robi „BRRRR” (inne mamy wiedzą o co chodzi).
Kiedyś pisałam, że małą zajmuje się teraz ciocia, aż do października. Potem mieli się nią zająć dziadkowie, ale jak to z rodziną wychodzi, wyszło tak, że musiałam małą zapisać do żłobka. No ale się w sumie cieszę (aczkolwiek najlepiej by było gdybym to ja się nią zajmowała, ale niestety nie da rady), będzie z innymi dziećmi (a ona jest teraz na etapie, że dzieci są fajne, a najlepsze te chodzące), będzie się lepiej rozwijać. Mąż się trochę obawia chorób, ale tak sobie myślę, że jak ma być chora to będzie, a może przez pobyt w żłobku nabierze większej odporności (choć jak na razie nie choruje wcale). No zobaczymy jak to będzie.
W każdym razie mała idzie do żłobka od listopada, a my od przyszłego miesiąca zaczynamy zaciskać pasa, bo taki pobyt w żłobku (oczywiście prywatnym, bo innego tu nie ma) to koszt ok. 880 zł plus pieluchy i wyprawka. No ale co zrobić – na nianię nie stać, na rezygnację z pracy też nie…

Sierpień 28th, 2010 → 8:23 pm @ agusia
0