Mam teraz 5 dni wolnego (no już dwa za mną) i w końcu udało nam się wybrać do zoo.
Tak podejrzewałam, że mała będzie zafascynowana, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Na pierwszy ogień poszły słonie. Takich ochów i achów to ja jeszcze nie słyszałam. Tak się mała zachwycała, że aż tchu jej brakło. Potem były żyrafy, surykatki i inne zwierzęta. Oczywiście najlepsze były te największe.
Myślałam, że może mała prześpi cały pobyt w zoo, ale nie. Cały czas wszystko oglądała. Raz na rękach, raz na wózku. Zabrałam jej cały ekwipunek: mleczko, biszkopty, wodę no i cycki. Nawet pieluszkę do przykrycia, gdyby chciała zasnąć. Ale spać nie chciała. Dopiero w drodze powrotnej padła w samochodzie, ale że nie mamy za daleko do domu od zoo, to pospała tylko max 30 min (bo jeszcze wpadliśmy na szybkie zakupy).
W każdym razie polecam zoo (oczywiście jeśli ktoś ma takie możliwości). Dla dzieci to wielka frajda, dla rodziców zresztą też. Aczkolwiek może się zdarzyć, że dziecko niestety prześpi cały pobyt…
A co u nas jeszcze ciekawego? Ano raczkujemy do przodu już pełną parą. Wstajemy już same, ale czasem mała zapomina, że jeszcze sama nie stoi bez podparcia i robi wielkie BAM…

Sierpień 14th, 2010 → 10:14 am @ agusia
0